Promocja zdrowia, przez poniżanie społeczeństwa. Czy to skuteczna metoda?

Do tej pory mój blog kojarzył Wam się zapewne z pysznymi przepisami, modą plus size oraz z historiami z mojego życia. Do tej pory starałam się nie dotykać tematów kontrowersyjnych, ale myślę, że nie można przejść obojętnie wobec kampanii prowadzonej przez Ministerstwo Zdrowia. Żebyście mnie źle nie zrozumieli, oczywiście jestem za promocją zdrowego trybu życia, ale nie można godzić się na poniżanie kogokolwiek

Z pewnością widzieliście telewizyjną reklamę, gdzie rodzinka (notabene do szczupłych nie należąca) podjeżdża do baru fast food i zamawia choroby: cukrzycę, nadwagę, raka jelita grubego itd… Nie spodobało mi się to, bo jest to szufladkowanie i twierdzenie, że do fast foodów chodzą tylko osoby otyłe. Szczerze to niestety nie pamiętam kiedy byłam w takim przybytku, a mam koleżankę bardzo szczupłą, co jada tam śniadania. Muszę jej zapytać czy przekaz do niej trafił. Reklama dla mnie kontrowersyjna, jednak uznałam, że może faktycznie spowoduje u kogoś w zaciszu domowym jakieś przemyślenia. Sama idea promowania tego, byśmy sami nie serwowali sobie chorób jest jak najbardziej właściwa, tylko problem tkwi w metodzie jej propagowania. W naszych szkołach brakuje edukacji na temat zdrowego odżywiania, chociaż są wyjątki. Niektóre szkoły idą w dobrym kierunku w tej kwestii i starają się o certyfikat “Szkoły Promującej Zdrowie”.

Producenci żywności dodają totalny syf do jedzenia. Tłuszcze utwardzane, cukier, który dodawany jest do wszystkiego, syrop glukozowo-fruktozowy i te wszystkie EEEEEE…. Etykiety ze składem na produktach pisane są takim maczkiem, żebyśmy za dużo nie doczytali. A jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Niestety, ale promocję zdrowia powinno się zacząć od narzucenia surowych norm na producentów żywności.

Jedz ostrożnie

W tym tygodniu w internecie rozgorzała również dyskusja na temat plakatów z konkursu “Jedz ostrożnie”, które pojawiły się w wielu miastach. Przyznam się, że to właśnie one przebrały miarkę i dlatego postanowiłam zabrać głos…

jedz ostrożnie

Plakaty te zostały stworzone zapewne przez osoby nie mające nic do czynienia z psychodietetyką i problemami osób na co dzień borykającymi się z nadwagą. Czy ktoś pomyślał, jak poczuje się osoba z otyłością idąca ulicą. Albo dziecko, które i tak w szkole jest wytykane palcami. A osoby borykające się np. z bulimią? Czy to im pomoże w walce z chorobą? Uwierzcie mi lub nie, ale problem nadwagi i otyłości w większości przypadków jest o wiele bardziej złożony niż samo jedzenie fast foodów. Musimy jeść ostrożnie i zgadzam się z tym w 100%, jednak uczmy tego nie poniżając nikogo kto i tak zmaga się z wielkimi problemami. Czy taka forma zwrócenia uwagi na problem otyłości jest wsparciem? Na stronie www.hellozdrowie.pl możecie zapoznać się z wypowiedzią Pani psycholog i terapeutki w tej sprawie.

Z własnego doświadczenia wiem, że każde słowo wypowiedziane prześmiewczo w naszym kierunku z powodu naszej nadwagi może wyrwać dziurę na lata w naszej głowie. Budowanie pewności siebie, to niezwykle trudna sprawa, gdy ma się nadprogramowe kg, a takie kampanie mogą go tylko podkopać.

Wiem, że mojego bloga czytają również osoby, które wcale nie mają problemów ze zbędnymi kilogramami i z myślą o Was napisałam ten post, żebyście nie przechodzili obojętnie wobec spotykających nas na co odzień absurdów. Może następnym razem nie wyślesz kolejnego bzdurnego mema, a raczej okażesz wsparcie i wyciągniesz na spacer osobę potrzebującej motywacji w swojej niełatwej walce.

Wiem, że wiele blogerek ma podobne zdanie jak ja, ale jestem ciekawa jak odbieracie takie akcje Wy moi czytelnicy? Czy są one dla Was motywujące do zmian, czy wręcz przeciwnie?

SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO JEŚLI:

  • Polubisz mój fanpage na Facebooku żeby być na bieżąco z nowościami
  • Jeśli macie ochotę na wspólne rozpoczynanie poranków kawą ze mną zapraszam na mojego Instagrama
  • zajrzyj do działu LIFESTYLE i poznaj mnie bliżej

 

Udostępnij i polub:
Facebook
Facebook
Instagram
E-mail