Domowa dieta pudełkowa i wyrabianie zdrowych nawyków od nowa

Ilu z Was od stycznia wzięło się za siebie na nowo? Ja wdrożyłam pewien plan, ale wcale nie chodzi o jakieś postanowienia noworoczne. Po prostu końcówka roku, była bardzo leniwa i czas na powrót do zdrowych nawyków. To co nauczyłam się,  jeszcze podczas treningów z Weroniką na temat ćwiczeń i diety z pewnością nie poszło w zapomnienie. Dziś chciałam dać Wam kilka inspiracji i motywacji do wspólnego dbania o swoją formę i zdrowie. I to nie jest plan na chwilę, to mój nowy projekt “90 dni dla ciała z inspirującą”. Domowa dieta pudełkowa

O co będzie chodzić w tym projekcie?? Będzie to seria moich zapisków na temat tego jakie do tej pory popełniłam zaniedbania, jakie mam pomysły na najbliższy czas. Przez trzy miesiące powstanie wiele inspirujących wpisów na temat tego np. co pić po treningu, jakie treningi stosować, co jeść itp. Pierwszą rzecz na jaką chcę wam zwrócić uwagę to jest tak zwana domowa dieta pudełkowa, którą zaczęłam stosować razem z mężem. Oczywiście wrócimy również do wspólnych treningów Ja już zaczęłam swój plan treningowy powracając na siłownię, ale jeżeli nie masz takiej możliwości to przypomnę ci kilka filmików treningowych, które nagrałam jakiś czas temu z trenerką personalną Weroniką Głodnicką. Są cały czas aktualne i w każdej chwili możesz zrobić trening leżąc przed telewizorem czy bawiąc się z dziećmi. Naprawdę ograniczają nas tylko nasze chęci.

Domowa dieta pudełkowa domowa dieta pudełkowa

85% sukcesu to wg mnie jedzenie, dlatego wiem, że przede wszystkim muszę zadbać o to co ląduje na moim talerzu. Niestety diety pudełkowe nie są najtańszym rozwiązaniem. Moim zdaniem jest to idealne rozwiązanie przy jednej osobie, ale nas jest czwórka i mija się to z celem. Wymyśliłam jednak, że sama sobie ją zorganizuje. Zauważyłam, że o wiele łatwiej jest dopilnować diety kiedy mamy w domu gotowe jedzenie. Wchodzę do domu po zakupach, po pracy, po różnych zajęciach i po prostu sięgam po gotowe pudełeczko z lodówki – koniec z podjadaniem. Drugą sprawą jest to, że ja ostatnio naprawdę nie mam czasu na gotowanie i chciałabym jak najmniej czasu spędzać w kuchni. Mam ambitny plan, aby gotować co dwa, trzy dni i mieć zapas na śniadania, obiad, kolacje w lodówce. Gdy wspomniałam o tym pomyśle na INSTAGRAMIE (jeśli jeszcze nie oglądasz moich relacji to zapraszam –>KLIK) to od razu padło pytanie co będę gotować.

W niedzielę zrobiłam zapasy na 3 dni.

Na śniadanie przesmażyłam warzywa do szakszuki. Rano wrzucam je na patelnie, wystarczą 2 minutki, wbijam jajko i gotowe. (przepis–>TUTAJ)

Na drugie śniadanie przygotowałam sałatki z kaszą bulgur (przepis –>KLIK) Szczególnie zasmakowała mi ta z cukinią i suszonymi pomidorami. Mi osobiście najlepiej smakowało na ciepło.

W dni treningowe robię sobie koktajl z kefiru, jagód lub truskawek i siemia lnianego. Ty możesz sobie wybrać owoce jakie lubisz.

Obiady –  to już staram się robić tak, by wszyscy jedli i każdemu odpowiadało. Wczoraj i dziś mam faworki z indyka z puree z kalafiora i surówką z kiszonej kapusty. Pomysłów na takie zdrowe fit dania na moim blogu jest sporo. Kiedyś dodawałam nawet takie całodzienne propozycje posiłków. Z pewnością wpadnie ci coś w oko (przepisy–>KLIK)

Kolacja na najbliższe dni u nas stoi pod znakiem FIT kapusty zasmażanej (przepis–>KLIK). O zaletach jedzenia kapusty kiszonej chyba nie muszę Wam pisać. Zrobiłam wielki gar, więc w najbliższych dniach będę tylko spędzać w kuchni małe chwile. 

Pamiętajcie, że ja nie jestem dietetykiem, jedyne co mam na celu to zachęcić Was do planowania tego co jecie tak, by odżywiać się zdrowo i nie spędzać w kuchni zbyt wiele czasu.

Trenować każdy może

O moich początkach z treningami możesz przeczytać we wpisie “Nie cierpię ćwiczyć, a Ty?” Chociaż początki były trudne, to dziś mam odmienne podejście do tematu. Mam czasem przerwy, ale dziś już nie boję się wyjść na siłownię lub zmobilizować się do innych aktywności fizycznych. Mam nadzieję, że tamta moja historia zmobilizuje również Ciebie do ruszenia tyłka z kanapy.

Mój plan treningowy na najbliższych 90 dni będzie obejmował kilka wyzwań. Mam nadzieję że do nich dołączysz będą planki, będą zwykłe spacery z psem lub z dziećmi. Może wybierzesz się na  basen, łyżwy, narty co kto woli mam nadzieję, że nie będzie cię trzeba długo namawiać.  Dla mnie mobilizacją było włączenie aplikacji liczącej kroki. Trochę się przeraziłam jak zobaczyłam jak mało robię kroków dziennie. Zdecydowanie 2000-3000 kroków dziennie to zbyt mało :-).

Pierwsze wyzwanie ode mnie to 8000 kroków dziennie. Dziś mi się udało. To jak damy radę każdego dnia?

Mam nadzieję, że razem uda nam się zmobilizować do zadbania o swój organizm i o nasze ciało.

Liczę na Wasze wsparcie

SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO JEŚLI:

  • Polubisz mój fanpage na Facebooku, żeby być na bieżąco z nowościami
  • Jeśli macie ochotę na wspólne rozpoczynanie poranków kawą ze mną zapraszam na mojego Instagrama
Udostępnij i polub:
Facebook
Facebook
Instagram
E-mail