LIFESTYLE

Błędy dietetyczne, które popełniłam tej zimy

Udostępnij i polub:
Facebook
Facebook
Instagram
E-mail

Muszę się Wam przyznać, że tej zimy nie udawało mi się dobrze realizować moich celów dietetycznych. Starałam się jeść zdrowo, jednak w całości nie do końca poszło wszystko po mojej myśli. Błędy dietetyczne, które popełniłam tej zimy są niby klasyczne, ale uświadomiłam sobie, że zaliczyłam drobne wpadki. W związku z tym, że do moich wakacji zostało mniej niż 100 dni i chcę coś z tym zrobić, by wrócić na dobre tory. Muszę obudzić się ze snu zimowego!! Poniedziałek 05.03 to dla mnie data, która wyznaczy powrót do dobrych zwyczajów. Jeśli tylko masz ochotę dołącz do mnie. To będą naprawdę zdrowe 3 miesiące walki o dobrą formę na wakacje.

Błędy dietetyczne, które popełniłam tej zimy

1. Brak śniadań błędy dietetyczne

Śniadanie jest najważniejszym posiłkiem w ciągu całego dnia. Mówię o tym ciągle moim dzieciom i nie wypuszczam ich bez niego z domu. Zdanie to znamy na pamięć. Niestety ja odpuściłam je sobie i często wychodziłam z domu tylko wypijając kawę.  Tym sposobem pierwsze śniadanie jadłam w porze drugiego, obiad w porze kolacji, a potem jeszcze uzupełniałam kalorie tuż przed snem. Chcę to poprawić, bo wiem że nie jedzenie śniadań, bardzo mi popsuło metabolizm.

2. Monotonna dieta błędy dietetyczne

Niestety przyłapałam się na monotonnym kupowaniu i spożywaniu tych samych produktów. Dieta nie może się opierać tylko i wyłącznie na przysłowiowym ryżu, kurczaku, brokułach i oliwie. Niestety trochę tak się ostatnio zrobiło, że gotowałam w kółko podobne rzeczy.  Zapomniane zostały przeze  mnie inne produkty takie jak np. kasza jaglana, gryczana, pęczak, makarony pełnoziarniste, orkiszowe, żytnie, orzechy włoskie, ryby, wołowina. Mało urozmaicona , “uboga”dieta miała negatywny wpływ na moje zdrowie. Tej zimy błyskawicznie łapałam przeziębienia.

3. Zbyt długie przerwy między posiłkami

Nie wiedzieć czemu moja głowa włączyła tryb “nie jedzenia”. . Mam świadomość , że “odchudzać się” nie znaczy “przestać jeść”. Jednak w moim przypadku wiedza ta, nie została idealnie połączona z “działaniem”. Często dopuszczałam do tego, że odczuwałam silny głód. Teraz. Chcę mocno nad tym pracować i regularnie dostarczać organizmowi paliwo 🙂 Obecnie mam wrażenie, że aktualnie mam w sobie uruchomiony mechanizm zabezpieczający mnie na wypadek dłuższej głodówki. Proces odchudzania został rozregulowany i dostarczane kalorie magazynują się, zamiast być na bieżąco zużywane.

4. Podjadanie między posiłkami  

To jest punkt związany z poprzednim. Hym… “Jedno ciasteczko nie zaszkodzi”, “Przecież to tylko owoc” – te zgubne przekonania, towarzyszyły mi w ostatnim okresie. Miałam szczere chęci, a jednak zaliczałam wpadki. Pofolgowałam sobie.  Jak wiemy dieta wymaga konsekwencji. Ustępstwa wcale mi nie służą i doprowadzają do odpuszczenia sobie “na całej linii”. W moim nowym planie dietetycznym jest miejsce na przekąski raz dziennie. Będą również “na wynos”, bo jeśli nie przygotuję czegoś do przegryzienia, to prędzej czy później zaliczę wpadkę i skuszę się na batonika lub drożdżówkę.

5. Brak aktywności fizycznej.

Odchudzanie się to nie tylko ograniczenie ilości spożywanych kalorii. Znam już na tyle swój organizm, by wiedzieć że bardzo potrzebna jest mi aktywność fizyczna. Cały czas chodziłam na. Siłownię i ćwiczyłam w domu ale nie tak intensywnie i regularnie jak wcześniej.  Na szczęście mam już nowy plan treningów i nie zamierzam sobie odpuszczać. Wracam do takich treningów, po których czuję, że dałam z siebie wszystko. Będę pamiętać , że ćwiczenie raz w tygodniu to za mało. Regularne podejmowanie aktywności fizycznej poprawia metabolizm i pozytywnie wpłynie na nasze samopoczucie.

6. WODA

Podczas odchudzania należy pić dużo wody, wie o tym każdy. Latem nie mam z tym problemów. Niestety o tej porze roku muszę się po prostu zmuszać do picia wody. Ostatnio zaczęłam notować ilość każdą wypitej wody i to mnie przeraziło . Okazuje się, że wypijam w ciągu dnia 0,5 l. Odczuła to moja skóra. Również przez to mam większą ochotę na podjadanie.Wracam od dziś na dobre tory i chcę dojść do 3 litrów wody dziennie. Przy takiej ilości czułam, że mój organizm był dobrze nawodniony i miałam mniejszy apetyt.

Wiosna to dobry moment, by wrócić do dobrych nawyków. Nadal będę się starać i walczyć o zdrowie. To moje nowe wyzwanie pt. “WAKACJE 2018”.

Kto ma ochotę dołączyć do wspólnej poprawienia złych nawyków? 

Moje błędy dietetyczne idą w zapomnienie i od dziś  pracuję nad naprawieniem ich wszystkich. Wszystko siedzi w naszej głowie (przeczytaj –> TUTAJ). Jestem więc pewna, że będzie dobrze.

 

 

 

Udostępnij i polub:
Facebook
Facebook
Instagram
E-mail