Nie cierpię ćwiczyć, a TY??

Nie cierpię ćwiczyć.

Niestety, ale tak by powiedziała Iwona jeszcze półtorej roku temu.  Już w szkole podstawowej nie lubiłam, gdy biegaliśmy dla  ocen i nigdy nie rozumiałam idei skoku przez kozła, czy zaliczania co roku dwutaktu. W ogóle mam wrażenie, że ocen z W_F nie powinien nikt dostawać, bo to tylko zniechęca do podejmowania ruchu fizycznego, ale to temat na inną rozmowę. Jedyną rzecz, którą lubiłam w czasach gdy byłam nastolatką był rower. Nie cierpię ćwiczyć?

Później wyszłam za mąż, zaczęło się dorosłe życie: praca, studnia itd. Mój ruch ograniczył się prawie do zera, no czasem podbiegłam na tramwaj jak za późno wyszłam z domu :-).  Nigdy nie lubiłam zajęć grupowych typu fitness, bo ja nie potrafię ogarnąć jednocześnie tych wszystkich kroczków, więc na siłownie też mnie specjalnie nie ciągnęło. Tak mijały kolejne lata. Czasem poszłam na basen lub wybrałam się z mężem na rower. Mieliśmy krótki epizod z tańcem, gdy był pierwszy szał na Taniec z Gwiazdami. Kupiliśmy płyty i uczyliśmy się w domu. I to by było na tyle.

Nie mówię już: Nie cierpię ćwiczyć.

Ale później pojawiły się dzieci, ciągle sobie obiecywałam, że zacznę ćwiczyć… Podejmowałam próby na własną rękę. Była Chodakowska, treningi na YouTube, kupiłam sobie płytę z Zumbą na Xbox.  Kupowałam też różne sprzęty do domu. Miłość do nich zawsze trwała kilka dni, a później trafiały do szafy. Najlepszy gadżet to było hula hop z wypustkami, siniaki na brzuchu były od niego ogromne. 🙂 Zapał przeszedł, a hula hop do dziś leży na balkonie.  Też macie jakieś gadżety do ćwiczeń które leżą nie używane?

Podsumowując ten okres naprawdę można stwierdzić, że ja nie cierpiałam ćwiczyć… do czasu

Zmiany, zmiany, zmiany… i  już nie mówię: Nie cierpię ćwiczyć

Pewnego dnia dostałam telefon, że mam się stawić na siłownię… ( moją historię opisywałam TUTAJ)

Moje pierwsze wizyty w siłowni Good Luck Club,to był prawdziwy koszmar. Bolał mnie każdy centymetr mojego ciała. Po każdym treningu mówiłam sobie “jak ja nie cierpię ćwiczyć”.  Zajęło mi rok by polubić wysiłek fizyczny, dziś na siłownię idę bez przymusu, ale wiem że wiele osób jest na początku tej drogi. Trening wg mnie to niezwykle ważny czynnik podczas diety. Dlatego zachęcam każdego z Was aby się przemóc.

Od czego zacząć? Kiedy mówisz: Nie cierpię ćwiczyć?

  1. Zaplanuj. Jestem osobą, która raczej lubi mieć wszystko zaplanowane. U mnie sprawdziło się ustalenie sztywnych godzin, kiedy ćwiczę na siłowni.  Radzę Wam też nie rzucać się od razu z motyką na księżyc. Narzucenie sobie treningów 7 dni w tygodniu może spowodować, że szybko się zniechęcicie. Pamiętajcie więcej nie znaczy lepiej. Każdy kto nie cierpi ćwiczeń jak ja kiedyś powinien starać się zmaksymalizować efekty przy minimalnym nakładzie czasu. Ja aktualnie trenuję 3 razy w tygodniu.
  2. Trening z rana  Na własnej skórze przekonałam się, że jeśli nie lubi się ćwiczyć to najlepiej zaplanować trening jak najwcześniej w ciągu dnia. Inaczej jest spore ryzyko, że coś stanie nam na przeszkodzie i nie wytrwamy w postanowieniu. Nie wyobrażam sobie, bym szła na siłownię późnym wieczorem, z pewnością znalazłabym mnóstwo argumentów, by nie pójść wcale. Zdaję sobie sprawę, że mając na głowie pracę i obowiązki domowe może to nie być łatwe. Może warto wstać wcześniej lub pójść na trening prosto po pracy.
  3. Dla każdego coś dobrego. Dopasuj aktywność fizyczną do siebie. Ja lubię rutynę, dlatego odnalazłam się  w treningu siłowym, gdzie mogę powtarzać różne sekwencje i uczę się nowych technik, z różnymi akcesoriami. Dla mnie idealne rozwiązanie. A TY może wyróżniasz się kreatywnością  i ZUMBA będzie tym czego szukasz, albo lubisz naturę i bieganie się sprawdzi. Nie patrz na to co robią inni tylko wybierz coś co sprwi przyjemność Tobie.
  4. Radość. Ciesz się z każdej minuty poświęconej na sport. Wyznaczaj sobie malutkie cele lub jeśli to cię zmotywuje dołącz do jakieś grupowej rywalizacji. Ale pamiętaj, że sport ma być przyjemnością i frajdą z dbania o siebie i robienia coś dla siebie.

Co mi dało uprawianie sportu?

  1. Dzięki regularnym ćwiczeniom łatwiej mi kontrolować apetyt;
  2. Buduję swoje mięśnie i dzięki temu spalam kalorie;
  3. Gdy szłam na ćwiczenia w “złym” humorze zawsze wracałam w pozytywnym nastroju;
  4. Poprawiłam swoją kondycję fizyczną – wejście na 4 piętro bez windy to teraz żaden problem;
  5. Poprawiłam stan swojego zdrowia dzięki diecie i ćwiczeniom co potwierdzają moje wyniki badań;
  6. Ćwiczenia pomagają mi obniżyć poziom stresu – wysiłek to najlepszy sposób by zapomnieć o zmartwieniach;
  7. Regularne ćwiczenia pozwoliły mi odbudować pewność siebie.

Korzyści jest wiele, trzeba tylko chcieć zacząć.

JA już nie mówię: “Nie cierpię ćwiczyć”. TY też dasz radę.

Jakie są Twoje doświadczenia z aktywnością fizyczną ?? Chętnie poznam Wasze historie.

 

Udostępnij i polub:
Facebook
Facebook
Instagram
E-mail